Jak stworzyć dobry koncept w branży kreatywnej? Odbierać telefon!

Posted on

Pierwszy raz telefon zadzwonił jakieś pół roku temu. Bylam akurat na spotkaniu, miałam potem oddzwonić. W natłoku spraw zapomniałam. Po tygodniu był telefon przypominający- odebrałam akurat na przystanku, tak wiało, że nie dało się rozmawiać – chciałam oddzwonić, ale wyleciało mi z głowy. Potem, przy trzecim telefonie, powiedziałam “tak”, bo już było mi trochę głupio. Potem dostałam w mailu podsumowanie, ale codziennie do mojej skrzynki wpada jakieś 100 wiadomości, więc szybko rzeczony mail straciłam z pola widzenia bez otwierania. A jak wiadomo, co z oczu to i z serca, więc spokojnie o sprawie zapomniałam.

Ostatnio znów zadzwonił telefon. Z przypomnieniem. Znowu gdzieś biegłam. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nei jestem fanką rozbudowanych konwersacji telefonicznych. Wolę spotkania w realu, więc do telefonu raczej mruczę: tak, nie, może, do zobaczenia. Tym razem też by tak było, ale coś mi się nie zgazało. Jaki wykład? Na jaki temat? Że co? 17 września? No dobra, najwyżej wyskoczę z butiku, gdzie akurat mialam umówione spotkanie. Że gdzie? W Gdyni? Nie, no raczej nie da rady, to za dwa dni. Że jak? Ja się zgodzilam i już zapisali się uczestnicy? I że już wszystkie miejsca w auli są zajęte?

Jak powszechnie wiadomo życie jest nowelą, więc to był dokładnie ten moment rozmowy, kiedy na chwilę musiałam się zatrzymać, żeby połączyć fakty. Z tego połączenia wyszło mi jedno: za 2 dni mam być w Gdyni i poprowadzić wykład na temat: “Jak stworzyć dobry koncept w branży kreatywnej” w ramach spotkań organizowanych przez Gdyńskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości.

Nie mam problemu z działaniem pod presją czasu czy z robieniem miliona rzeczy w otatniej chwili. Jest jednak coś, czego nie mogłam przewidzieć. Następnego dnia obudziłam się totalnie chora. Zatkany nos, gorączka. Lojalnie poinforowałam o tym fakcie organizatorów, ale nie miałam sumienia odwoływać wykładu. Po prostu obok przygotowania prezentacji miałam jeszcze jeden cel: wyzdrowieć w 24h.

Ten drugi plan nie do końca się powiódł, ale, wyposażona w rozgrzewającą herbatę, zjawilam się na wykładzie. Miejsce akcji: gdyński InfoBox – czyli lokalne obserwatorium zmian miejskich. Trudno o bardziej inspirującą lokalizację dla rozmowy!

Nawet wielka chrypa nie byla w stanie ujarzmić mojego temperamentu – kiedy opowiadam, macham rękami i biegam po sali. Tematu prezentacji: “Jak stworzyć dobry koncept w branży kreatywnej” nie potraktowalam dosłownie – moja opowieśc o budowaniu SHE/S A RIOT to nie był zbiór złotych rad ani wyliczanka biznesowych osiągnięć- takich prezentacji widziałam dziesiątki i wiem, że mnie osobiście nic bardziej nie inspiruje niż szczera opowieść o tym, jak wybrnąć z biznesowego impasu, jak sobie można radzić w sytuacjach, gdy prowadzenie firmy nie zawsze wygląda tak jak na zdjęciach na Instagramie, by tworzyć firmę, która jest rentowna, ale oprócz zgadzających się cyferek daje dużo więcej – energię i zmiany na lepsze w naszym codziennym życiu!

gdynia foto do blogaCzy się udało? Prezentację przeżyłam (i nawet spadla mi gorączka), a tylu ciepłych słów i wnikliwych pytań nie otrzymałam już dawno. I tutaj chciałabym bardzo podziękować Dorocie Próchnickiej – za cierpliwość i zapał w zapraszaniu mnie (tak, to ona tak niezmordowanie dzwoniła i pisała) i za informację, z jaką wróciła do mnie już następnego dnia: podobno tak entuzjastycznych komentarzy i reakcji nie było jak dotąd po żadnym wykładzie.

I za tę wspólną super kolację w Głównej Osobowej też dzięki – było pycha!

PS: Bardzo dziękuję wszystkim, którzy byli na spotkaniu. Tym bardziej, że dla wielu z Was było to również pierwsze spotkanie z SHE/S A RIOT. Powodzenia w Waszych biznesach i jeżeli macie jakieś pytania – piszcie koniecznie na ewel@shesariot.com

Mam nadzieję do zobaczenia wkrótce!