Kawa, praca i inne przyjemności

Posted on

Należę do osób niecierpliwych i efekty swojej pracy chcę widzieć natychmiast. Według moich standardów z rozpoczęciem pisania tej historii czekałam zatem dość długo: około 40 minut. Ten czas w całości poświęciłam na pełne zaangażowania zdzieranie naklejek ze swojego dziewięcioletniego macbooka (metodami zdywersyfikowanymi: od nagrzewania suszarką po nasączanie oliwką do masażu). Operacja zakończyła się sukcesem, więc w euforycznym nastroju zasiadłam do pisania (pochwalę się: w tych 40 minutach zmieściłam się jeszcze ze zrobieniem kawy). W końcu tym się zajmowałam przez ostatnie 12 lat, zanim stworzyłam SHE/S A RIOT (pisaniem, a nie robieniem kawy, choć pewnie, gdybym dokładnie przeliczyła wypijane codziennie filiżanki na przestrzeni ponad dekady, to mogłoby się okazać, że do CV, obok długiego doświadczenia dziennikarskiego mogłabym też wpleść niezły staż w roli baristki).

W związku z tym, że zadajecie mi mnóstwo pytań (w przysyłanych mejlach czy w czasie realnych spotkań) dotyczących marki SHE/S A RIOT, prowadzenia firmy, inspirujących kobiet w biznesie (i nie tylko), ubrań, ciekawych facetów, jedzenia, pięknych przedmiotów, książek, dziennikarstwa i Britney Spears  – czyli życiowych przyjemności wszelkiej maści – postanowiłam, że zaproszę Was do tworzenia ze mną tej opowieści. Tak się akurat świetnie składa, że wszystkie z tych tematów żywo mnie interesują;) Opowiem Wam tu o riot przygodach, tworzeniu marki, byciu swoją własną szefową (#girlboss) i wszystkim tym, czego nie przeczytacie na metce ubrań SHE/S A RIOT. Bo, co niektórzy już wiedzą, historia SHE/S A RIOT zaczęła się od … pupy.

Ale o tym w następnym odcinku.

PS. Pomysły, zapytania, wskazówki, życzenia – kierujcie do mnie na ewel@shesariot.com.

O ile nie będą dotyczyły: wspinaczki wysokogórskiej, uprawy roślin czy kredytów hipotecznych (na tym niestety średnio się znam;) – z przyjemnością je przeczytam i być może zainspirują mnie do stworzenia kolejnych rozdziałów.

Do następnego razu!
Ewelina