Smurfy i porcelana

Posted on

11046396_982872975065312_2370026735701733192_n

Wracając do czasów dzieciństwa pamiętam swój pierwszy kontakt z wzornictwem. Matka pracowała w Zakładach Porcelany Ćmielów, więc zamiast drewnianych klocków moimi zabawkami w czasach PRL-u były kultowe dziś figurki, których pierwsze modele osiągają na eBay’u zawrotne ceny. Brzmi to dość burżuazyjnie, ale wtedy były to po prostu zwierzątka, którymi się bawiłem i które – niejednokrotnie – traciły części ciała, kiedy temperatura zabawy sięgała zenitu. Te, które cudem uszły z życiem, okazywały się genialnymi prezentami urodzinowymi typu last minute dla licznych ciotek i wujków. 

Dziś oczywiście ta wspomnieniowa refleksja ma gorzki smak, bo miałbym jedną z największych w Polsce kolekcji kultowych figurek z Ćmielowa, i to wzorów, które dziś uchodzą za absolutne białe kruki. A tak ich krótki żywot kończył się w czterech ścianach mojego dziecięcego pokoju. Spieszmy się kochać dobry design, bo tak szybko odchodzi.

Tak swoje pierwsze doświadczenia z ikonami wzornictwa z Ćmielowa opisał niedawno w felietonie Sebastian Kustra, redaktor naczelny i wydawca MONITOR MAGAZINE (całość przeczytacie tutaj: http://entertheroom.pl/kustra-spieszmy-sie-kochac-design-4635).

Bardzo mnie ten felieton rozbawił nie tylko dlatego, że naczelny jest moim osobistym bratem, ale również dlatego, że w tych zniszczeniach (i przywołanych wspomnieniach) miałam swój osobisty (i przyznaję, bardzo duży) udział.

Odkąd pamiętam w naszym rodzinnym domu herbatę piliśmy w filiżankach ze złoconymi brzegami, a ciasto podawaliśmy na talerzykach z kobaltową obwódką. Zupa pojawiała się na stole w porcelanowej wazie i nalewało się ją przepiękną porcelanową chochlą.

Moje lalki piły ze złoconych ćmielowskich minifiliżanek (tak, dokładnie tych, które w zamyśle projektu z przełomu lat 50. i 60. były naszyjnikiem na łańcuszku i które dziś stanowią kolekcjonerski rarytas). A na nasze urodziny mama (artystka-plastyk, ręcznie malowała wzory na porcelanie na serwisach tworzonych na specjalne zamówienie, np. dla królowej brytyjskiej Elżbiety II) robiła nam szalone prezenty: dostawaliśmy np. najlepszą zastawę z rysunkami … np. Smurfów.

Dlatego oczywiste było dla mnie, że porcelana z Ćmielowa musi pojawić się w butiku SHE/S A RIOT. Wszystko według zasady sprawiania sobie drobnych przyjemności: przecież kawa podana w pięknej filiżance po prostu smakuje lepiej.

11150305_986838204668789_719816538549613682_n

W warszawskim butiku na Mysiej 3 mamy najnowsze ćmielowskie projekty z Ćmielów Design Studio Marka Cecuły.

Idę robić kawę. Udanego dnia!

Ewelina